Moje serce jest wilkiem – „Lupus Electro”


Talent Show niejednokrotnie otwierają drogę do kariery młodym artystom, jednak często Ci nie potrafią wyjść z ich cienia. Innym znowu nie udaje się znaleźć pomysłu na siebie i swoją twórczość, a jeżeli już go mają, brakuje im osoby, która dobrze by nimi pokierowała. W ubiegłym roku na polskiej scenie muzycznej pojawiła się nowa artystka. Do współpracy udało jej się zaangażować Michała "Foxa" Króla, Katarzynę Nosowską, Paulinę Przybysz i kilku innych artystów, dobrze znających się na "rzeczy". Wspólnie (oczywiście razem z samą artystką) stworzyli ubiegłoroczny debiut roku o nazwie "Lupus Electro" opisany nazwiskiem niezwykłej Natalii Nykiel, obdarzonej niezwykłą charyzmą i świetnym głosem. Reedycja ubiegłorocznego debiutu to jak na razie najlepsza polska płyta tego roku i uwierzcie mi na słowo, nie ma w tym cienia przesady.

Na "Lupus Electro" po prostu nie ma słabych momentów. To płyta bardzo dobrze przemyślana, wyprodukowana i przede wszystkim dopracowana. Pierwsze co od razu rzuca się w oczy, to ciekawe dwupłytowe wydanie, które udowadnia, że Natalia Nykiel to nie tylko świetna wokalistka, ale również artystka, która ma pomysł na siebie i własną muzykę. Wielkie brawa za projekt graficzny i samo opakowanie, ale w przypadku tej płyty, to co najlepsze i tak znajduje się w środku. "Lupus Electro (Deluxe Edition)" to dziesięć doskonale znanych fanom artystki utworów z podstawowej wersji (dla mnie nawet znanych słowo w słowo), jednej premierowej piosenki oraz sześciu remixów, które dotychczas zostały wydane jedynie w formie elektronicznej. Płyta zaczyna się od razu od tanecznego uderzenia i pierwsze osiem piosenek udowadnia, że muzyka elektroniczna, a w niektórych przypadkach również taneczna, świetnie może brzmieć również po polsku. "Lupus Electro" otwiera niezwykły "Dym", który stanowi nie tylko kapitalne otwarcie płyty, ale na dobre wprowadza nas w świat Natalii Nykiel i tego, co w jej duszy gra. Podobnie jak każda piosenka na płycie artystki, to sprytna gra słów, która aż prosi się o osobistą interpretację. Świat, którym nie rządzi pieniądz i ciągły pośpiech? Pragnienie wolniejszego tempa i w skutkach spokojniejszego życia? Jeżeli tak, to zaczyna się intrygująco.


Po "Dymie" od razu z buta wchodzimy w niezwykle intrygującą "Pół dziewczynę", przy której Nykiel współpracowała z Katarzyną Nosowską. I tą współpracę bardzo dobrze słychać, bo to nie tylko najbardziej intrygujący tekst na tej płycie, ale również świetna muzyka, która od pierwszego uderzenia porywa, tworząc tym samym w zasadzie jeden z najlepszych numerów na płycie. W kolejnej "Rzeźbie" słychać bardzo intrygujące początkowe połączenie gitarowego brzemienia z elektroniką, by później ta przeistoczyła się w prawdziwą elektroniczną bombę, która tyka w zwrotkach, a wybucha w każdym refrenie. Świetne wrażenie robi dobrze znany debiutancki singiel artystki, w którym Nykiel zaznacza, że jej serce jest wilkiem i ten wilczy pazur objawiła już w pierwszym swoim utworze w karierze. W porównaniu do takich utworów, jak "Rzeźba", "Pół dziewczyna" czy chociażby "Bądź duży", jest to piosenka dość prosta, ale w tej prostocie niezwykle chwytliwa i udzielająca słuchaczowi trochę pazura artystki. "Bądź duży" natomiast to największy dotychczasowy hit Natalii Nykiel, którym zawładnęła polskimi radiami i serwisem YouTube, zaliczając na chwilę obecną ponad siedemnaście milionów wyświetleń. I nie jest to przypadek, bo "Bądź duży" to kapitalna piosenka, z jeszcze lepszym tekstem - prawdziwa perełka wśród ostatnich polskich singli i obdarzona chyba najlepszym polskim teledyskiem tego roku. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele emocji wywołuje we mnie ta piosenka, jak bardzo do mnie trafia i jak wiele obrazków buduje w mojej głowie. Jarałem się nią, jak jeszcze nie jarali się nią inni. Ale kurde, jaram się nią do tej pory i teraz razem ze wszystkimi.

"Zagadka pawiego wzoru" to kolejna piosenka, która na tle innych wygrywa swoim tekstem, i ile razy się w niego nie wsłuchuje, intryguję mnie on równie mocno. "Nie on" to krótki, ale bardzo trafiony obraz dziewczyny, która wybrała się na "randkę w ciemno" i wśród ludzi próbuje dostrzec potencjalną miłość swojego życia. Jeżeli ktoś przeżył coś takiego, chyba doskonale wie, o czym mówię. A sama piosenka to najbardziej charakterystyczny utwór na "Lupus Electro", stanowiący mistrzowski pobudzacz. Pierwszą w pełni autorską piosenką Natalii jest "Miejska sprawa", którą cechuje lekkość i, po raz kolejny wśród piosenek z płyty, świetny tekst, w którym za każdym razem odkrywa się coś nowego. Drugą autorską piosenką Nykiel jest fenomenalny "Sick Dance", który idealnie sprawdza się nie tylko w klubie, bo jeszcze lepiej brzmi w moich słuchawkach, działając na mnie mocniej niż wielki dzban najmocniejszej kawy. Jedyny anglojęzyczny utwór na płycie to taneczna petarda, przy której choć sami niby nie tańczymy, to wszystko wewnątrz nas bawi się w najlepsze. Artystka na koniec pozostawiła dla nas niezwykle klimatyczne "Pusto" - jedyną balladę na "Lupus Electro" - w której czaruje swoim głosem i prezentuje swoją twarz, jakiej na jej debiutanckiej płycie nie mieliśmy dotychczas szansy poznać.


Na czym polega reedycja płyty? Na nowym premierowym singlu i sześciu remixach, które mieliśmy już okazję usłyszeć na internetowych kanałach artystki. "Ekrany" - bo tak nazywa się najnowsza piosenka Natalii Nykiel - to prawdziwa elektroniczna miazga, od której ciężko się nie uzależnić. Zadziorny głos artystki nawet nie tyle co chwyta, ale przede wszystkim momentami podnieca, przez co "Ekrany" stają się najlepszą piosenką z drugiej części "Lupus Electro (Deluxe Edition)". Czy utwór powtórzy sukces "Bądź duży"? Wątpię, bo to bardziej alternatywna piosenka, której znacznie trudniej będzie się przebić do radia. Nie oznacza to wcale, że jest słabsza, bo spokojnie można ją postawić przy największym hicie Nykiel. Pierwszy z remixów autorstwa Kuby Karasia z The Dumplings brzmi bardzo charakterystycznie dla jego zespołu. "Rzeźba" w jego wydaniu to bardzo ciepła i barwna piosenka, która zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych remixów. Druga odsłona tej piosenki autorstwa Envee Shape to natomiast znacznie chłodniejsze wydanie "Rzeźby". Dobre, ale w kilku momentach coś tam między świetną muzyką a oryginalnym głosem artystki zgrzyta. Pawbeats zajęli się remixem "Pół dziewczyny" - mojej ulubionej piosenki z "Lupus Electro". Wyszło naprawdę świetnie i choć zadurzyłem się w oryginale, remix dodał tej piosence jeszcze więcej charakteru. Najciekawszym spośród remixów wydaje się utwór numer cztery, czyli "Bądź duży" zremiksowany przez Alkopoligamię, ubogacony o genialną muzykę i partię raperską, która dodaje całemu utworowi intrygującego pazura. "Wilk" zremixowany przez Fonai to jeszcze bardziej taneczny i w skutkach totalnie klubowy numer, a kończący płytę drugi remix utworu "Bądź duży" autorstwa Pati Yang Group to bardzo klimatyczne i w zasadzie delikatne uwieńczenie reedycji "Lupus Electro".

Co mogę od siebie więcej powiedzieć o Natalii Nykiel? Przede wszystkim to, że to obecnie jedna z najciekawszych wokalistek na polskiej scenie muzycznej, która do świata muzyki momentalnie wdarła się znakomitym materiałem. O jego świetności może świadczyć chociażby fakt, że nieustannie od roku "Lupus Electro" króluje w moich głośnikach, najpierw ubogacając się o rewelacyjne remixy, a uwieńczając swój fenomen genialnymi "Ekranami". Najprościej w świecie mówiąc - jaram się cholernie wszystkim, co z Natalią Nykiel związane, a ta trochę niewinnie debiutująca "Wilkiem", artystka wkradła się do czołówki moich ulubieńców. Lupus po angielsku znaczy wilk, a prezentowana przez Nykiel elektronika to muzyka z prawdziwym wilczym pazurem i tym, co w duszy i sercu artystki gra. Czuć tutaj autentyczność i pewność tego, jaką muzykę chce się robić. Już przebieram nóżkami ze zniecierpliwienia na październikowy koncert w Krakowie, bo podobno każdy występ Nykiel to fenomenalna gra świateł, która z muzyką i głosem artystki, daje ostatecznie genialny performance. Wracając jeszcze na koniec do samej reedycji "Lupus Electro", czekam jeszcze na nowe albumy The Dumplings, Brodki i Dawida Podsiadło, ale jak na razie płyta Nykiel to bezsprzecznie najlepsza polska płyta tego roku.


Komentarze