Nieulotnie o duszy – „Body/Ciało” (2015)


Szumowska już od pewnego czasu pretendowała do tytułu jednej z najbardziej intrygujących mnie reżyserek. Teraz, kiedy poznałem już wszystkie jej filmy począwszy od jej fabularnego debiutu, kończąc na tegorocznym "Body/Ciało", nareszcie nauczyłem się jej kino czytać i chłonąć. Wciąż wspominam nasze niefortunne spotkanie przy "Sponsoringu", który choć wtedy uznałem za film wyjątkowo słaby, to zdałem sobie sprawę z tego, że chyba nie byłem gotowy na taki początek. U Szumowskiej zawsze jest "coś więcej" i to "coś więcej" ciągnie się równocześnie za historią i widzem przez całą jej najnowszą produkcję. Panie i panowie, przed Wami najprawdopodobniej najlepszy polski film tego roku.

Od czasu śmierci żony, cyniczny prokurator nie potrafi dogadać się ze swoją córką, nie mając na nią żadnego wpływu. Olga cierpi na anoreksję i bulimię, a swojego ojca darzy niewyobrażalną nienawiścią. Oboje nie potrafią odnaleźć się po śmierci, tak ważnej w ich życiu, osoby. Bezsilny prokurator postanawia doprowadzić do hospitalizacji swojej córki w specjalnym ośrodku zamkniętym, która oprócz leczenia, będzie brała udział w specjalnych warsztatach. Kiedy poznają Annę - tajemniczą terapeutkę i ukryte medium - kobieta uświadamia im, że zmarła skontaktowała się z nią z zaświatów.

Szumowska to prawdziwa artystka, która zawsze na ekranie kreuje i nie boi się mówić o rzeczach, o których innym wstyd jest nawet myśleć. Swoje historie dotychczas ubogacała w emocje, ale "Body/Ciało" to prawdziwy emocjonalny wstrząs. Wzbudza on w widzach wręcz skrajne odczucia, które odnoszą się nie tylko do naszych własnych przemyśleń, ale przede wszystkim do naszej skrytej prywatności. Szumowska nakręciła film, który ciężko poddać pod jakąkolwiek gatunkową etykietę. "Body/Ciało" to zarówno fenomenalna czarna komedia, jak i prawdziwy dramat z krwi i kości, który ostatecznie nie miażdży emocjami, a wręcz przeciwnie wzrusza i pobudza nasze serce do coraz szybszego bicia.


"Body/Ciało" to film o duszy, która w życiu znaczy więcej niż sprowadzone do zwykłej materii ciało. To ona dojrzewa w bohaterach, ewoluuje, pomimo niezmienności ciała. U Szumowskiej śmierć staje się wyznacznikiem podziału, pomiędzy dwiema osobami - ojcem i córką - którzy uwikłani we własne problemy, coraz bardziej się od siebie oddalają. On jest prokuratorem, który z trudnościami związanymi z pracą, nadużywa alkoholu. Ona cierpi na anoreksję. Można powiedzieć, że jest bezbronna - zarówno w tęsknocie za swoją matką, jak i w nienawiści do swojego ojca. Szumowska analizuje wnętrze obojga z nich, ostatecznie prowadząc ich do zaskakującego finału. Powoduje on, że "Body/Ciało" staje się filmem nieulotnym, który trzeba rozchodzić w ciszy i przemyśleć, by ostatecznie zrozumieć intencje reżyserki. Szumowska sięgając do kina autorskiego, stworzyła swój najlepszy film w karierze, na iście światowym poziomie, który przeszywa i intryguje, a swoim wydźwiękiem zapisuje się w naszym wnętrzu.

Szumowska ponownie zgromadziła znakomitych aktorów. W roli chłodnego prokuratora oglądamy Janusza Gajosa, którego już dawno nie miałem przyjemności zobaczyć w tak wysokiej formie. Jego pozornie bardzo jednostajna kreacja to obraz nieradzącego sobie prokuratora, która choć nie miażdży, jest postacią niezwykle emocjonującą. Ciekawą transformację na ekranie przeszła również Maja Ostaszewska, która u Szumowskiej zagrała najlepszą rolę w swojej karierze. Widać spirytyzm i krótkie włosy służą aktorce, gdyż ta wykreowała postać bardzo prawdziwą w swojej absurdalności. Największe wrażenie robi debiutantka - Justyna Suwała. I choć ciężko nazwać ją aktorką, myślę, że takiej roli nie powstydziliby się najlepsi. Suwała rolą Olgi chwyta widza za gardło i nie puszcza go do ostatniej sceny.

Szkoda, że sukces "Body/Ciało" został trochę przyduszony przez historycznego Oscara dla polskiej "Idy". Jeżeli nie wiecie, co takiego wydarzyło się nie tak dawno, przypomnę Wam, że Małgorzata Szumowska otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia na jednym z najbardziej prestiżowych festiwali na świecie - Berlinale. A co jeszcze można powiedzieć o samym "Body/Ciało"? Swoim najnowszym filmem reżyserka wnosi do swojej twórczości nową jakość, nie dając o sobie nikomu zapomnieć. "Body/Ciało" to taka mała perełka - skromna w realizacji, ale bardzo duża w emocjonalnym przekazie. W tym momencie Szumowska staje się moim ulubionym polskim twórcą.



foto: Jacek Drygała

Komentarze