Geje w San Francisco po raz drugi – „Spojrzenia” sezon namber tu


Po pierwszym sezonie "Spojrzeń", który obejrzałem właściwie już rok temu, nie zmieniło się zbyt wiele. Seriale są wciąż dla mnie potężnym wyzwaniem i choć historię trójki gejów z San Francisco darzę ogromną sympatią, to nawet przez ten drugi sezon, na który czekałem z ogromnym utęsknieniem, przechodziłem jak najleniwszy ślimak. Co nowego można powiedzieć o kolejnym i niestety ostatnim sezonie "Spojrzeń"? To serial wciąż zabawny i lekki, ale w którym nie zgadza się jedno - wszystko i wszyscy wydają się znacznie dojrzalsi. I w ten oto sposób przeszedłem te dziesięć krótkich odcinków, nie powiem naprawdę bardzo dobrych, wśród których zdarzały się większe i mniejsze perełki, by ostatecznie strzelić memowego "pokerfejsa".

Bohaterami serialu są Patrick, Dom i Agustin, z których każdy ponownie jest na innym etapie życia. Patrick wydaje się, że znalazł miłość swojego życia, ale tak naprawdę początkowo jest jedynie "tym drugim". Dom wciąż ma wielkie wsparcie w niezastąpionej Doris, ale zarówno jego otwarty związek, jak i plany związane z otwarciem własnej restauracji chylą się ku upadkowi. Agustin przechodzi największą transformację - zrywa ze sztuką i po poznaniu pewnego mężczyzny, który w pewnym sensie zawiruje w jego życiu, postanawia pomóc w schronisku i współpracować ze zbuntowanymi trans-dzieciakami. Te problemy i rozterki głównych bohaterów wydają się być nam już dobrze znane. Ale uwaga, powtórzę się - jest znacznie dojrzalej. Już nie płakałem ze śmiechu na krępujących scenach z udziałem Patricka, gdzieś między czasie uciekł komediowy pazur w relacji Doma i Doris, a i w przypadku Agustina zrobiło się prawie (z naciskiem na "prawie") całkowicie poważnie. I wcale nie uznaję tego za poważną wadę tego sezonu, jednak humor, który wydawał mi się największą zaletą pierwszego z nich, w tym ostatnim wydaje się trochę pominięty, na czym wbrew pozorom "Spojrzenia" wiele nie tracą.


Nie ukrywam, że drugi sezon od pierwszego jest trochę słabszy. Czasami brakuje w nim tempa, pomimo wszystko momentami się dłuży, ale to wciąż ta sama urocza historia, opowiedziana w równie lekkim stylu. Jednak bohaterowie i ich postrzeganie świata zostają wywrócone do góry nogami. Patrick pcha się w związek z mężczyzną, który już jest w innym związku, stając się nie tylko przysłowiowym piątym kołem u wozu, ale przede wszystkim czynnikiem, który być może przyczyni się do rozpadu tego związku. Patrick, którego w pierwszym sezonie postrzegałem jako młodego mężczyznę z umysłem lekko ciamajdowatego chłopaka, w drugim sezonie przekształca się w bardzo prowokującą postać, wokół której dzieje się zdecydowanie najwięcej. Sam rozdarty jest pomiędzy Richie'em i Kevinem, i choć jego niedoszły były jest już szczęśliwy w nowym związku, a sam udziela się jako kochanek w innym, myśli równocześnie zarówno o pierwszym, jak i o drugim z mężczyzn. Kocha Kevina, a z drugiej strony wciąż pamięta o swoim wcześniejszym zauroczeniu. Rozczarowuje się Kevinem, wtedy przypomina sobie, że zauroczenie meksykaninem tak naprawdę było dla niego czymś więcej.

Agustin nie przestaje ćpać i się dobrze bawić, ale przy okazji próbuje się ustatkować. A pomaga mu w tym uroczy miś zarażony wirusem HIV, którego poznaje na jednej z imprez. I choć jest w nim coś ze starego Agustina, widać, że przeżycia po rozstaniu ze wcześniejszym partnerem bardzo mocno się na nim odbiły. Najbardziej objawia się to podczas spotkania tej dwójki, kiedy Agustin zdecydowanie zamyka się w sobie i wręcz unika rozmowy, sprawiając tym niemałą przyjemność Frankowi. Dom natomiast był i jest równie ułożony i wciąż dąży do swoich marzeń. Co zmienia się w jego przypadku? Jego najlepsza przyjaciółka i partnerka z młodzieńczych lat poznaje mężczyznę, z którym postanawia się związać. I na ich wspólnej drodze pojawia się w ten sposób przeszkoda, która w pewien sposób ograniczy tę dziwną relację (dziwną, ale w tej dziwności bardzo piękną, bo Dom i Doris to obraz jednej z najpiękniejszych przyjaźni).

Największą zagadką pozostaje jednak zakończenie, które pozostawia raczej więcej pytań niż odpowiedzi. Patrząc przez pryzmat tego, że nie doczekamy się trzeciego sezonu "Spojrzeń", wywołuje ono pewien niesmak i coś w rodzaju rozczarowania, choć sam do końca nie wiem, czy "rozczarowanie" jest w tym przypadku dobrym określeniem. I tym sposobem HBO, które zablokowało serial, zmusza nas do ułożenia sobie w głowie dalszych losów Patricka i jego przyjaciół. Szkoda, że ich los jest już jedynie w naszych rękach, a nie w rękach Andrew Haigha, który na pewno ponownie zaskoczyłby nas w trzecim sezonie. Wracając jeszcze na moment do sezonu drugiego. W skrócie go opisując - poważniejszy, można powiedzieć dojrzalszy, czasami trochę słabszy od poprzednika, ale wciąż równie uroczy i poniekąd zajmujący co pierwszy sezon.


foto: celebnmusic247.com / zap2it.com

Komentarze