Mieszanka wybuchowa – „This Is Acting”


Niespełna dwa lata temu światło dzienne ujrzała piosenka Chandalier, która przyniosła sławę artystce, będącej dotychczas znanej szerszej publiczności jedynie z udanych kooperacji z Davidem Guettą. Sia – konsekwentnie po sukcesie pierwszego singla ze swojej siódmej płyty – nagrała naprawdę niezłą płytę 1000 Forms of Fear, z której pochodzą takie przeboje jak Elastic Heart czy Big Girls Cry. Najnowszy, ósmy album artystki "This Is Acting" można nazwać kontynuacją poprzedniego krążka Sii, ponieważ stylistycznie płyta bardzo mocno przypomina poprzednie dokonania Australijki.

This Is Acting ciężko nazwać płytą Sii. Płyta składa się właściwie z samych muzycznych odpadków, które Sia owszem napisała, ale pierwotnie miały znaleźć się one na płytach innych artystów. Ósmy album Australijki zaczyna się naprawdę nieźle. Piosenka Bird Set Free, którą mieliśmy okazję poznać jeszcze chwilę przed premierą This Is Acting, pokazuje przede wszystkim wokalną moc artystki, a na myśl przywołuje trochę Eye Of the Needle z poprzedniego albumu Sii. Alive, które początkowo trafić miało na 25 Adele (recenzja tutaj), znacznie lepiej brzmi w wykonaniu Sii i choć po pierwszym odsłuchaniu byłem raczej sceptyczny, postrzegając Alive jako piosenkę przekrzyczaną, z każdym kolejnym dniem coraz mocniej zapadała w pamięci, obecnie będąc jedną z najlepszych piosenek na This Is Acting. Kolejne One Million Bullets stylistycznie odbiega od piosenek z płyty, bo jest to jedyny utwór, który nie miałaby szansy odnieść komercyjnego sukcesu. I wcale nie chodzi szczególnie o jego inne brzmienie, a o to, że jest to piosenka najprościej w świecie nudna, którą chce się przełączyć przy każdym obcowaniu z najnowszą płytą Sii.


Australijka nie poprzestała na samych balladach, co okazuje się niemałym zaskoczeniem. Move Your Body przypomina największe radiowe hity z ostatnich lat, a choć sama piosenka w refrenie brzmi nie najlepiej, w zwrotkach Sia naprawdę intryguje i przywodzi na myśl jej wielkie największe osiągnięcia z Davidem Guettą. Cheap Thrills, które pierwotnie miało się znaleźć na ostatnim Anti Rihanny (i dobrze, że się tam nie znalazło, bo zupełnie tam nie pasuje), utrzymane jest w lekko latynoskim klimacie, a on porywa właściwie od pierwszych sekund, kreując "Cheap Thrills" na najlepszą piosenkę z This Is Acting. Sweet Design brzmi ciekawie, przywołując mi na myśl od pierwszych sekund popularny girlsband Destiny's Child, ale sama Sia w tym utworze nie do końca przekonuje. Można go potraktować jako ciekawy, ale niekoniecznie udany eksperyment. Najlepszą balladą na ósmym albumie Sii jest bezsprzecznie Unstoppable, która wygrywa przede wszystkim świetnym (jak zwykle) wokalem Australijki i niemałą dawką emocjonalności ukrytej zarówno w muzyce, jak i w samym tekście. Miło słucha się bardzo prostej kompozycji wyprodukowanej przez Kayne Westa. Reaper to lekka, popowa piosenka, która bez problemu odnalazłaby się na światowych listach przebojów. Następne House On Fire brzmi już znacznie ciekawiej i nie zdziwiłbym się, jeżeli to ta piosenka stałaby się kolejnym singlem z This Is Acting. Footprints oraz Broken Glass sprawiają wrażenie różnych stylistycznie, ale to wciąż proste i niczym niezaskakujące ballady, z tą różnicą, że Broken Glass charakteryzuje ciekawy, lekko orientalny początek. Bardzo podniosłym zakończeniem płyty okazuje się być Space Between, które choć muzycznie nie robi większego wrażenia, jego potęga tkwi w fenomenalnym wokalu Sii.

Opublikowane jeszcze przed premierą najnowszej płyty utwory zwiastowały naprawdę wiele dobrego, jednak, podobnie jak 1000 Forms Of Fear, This Is Acting nie zadowoliło mnie w stu procentach. Z jednej strony mamy do czynienia z płytą całkiem charakterystyczną dla Sii, a z drugiej strony, jej ósmy album sprawia wrażenie, jakby działo się na nim za dużo, a całość nie brzmiała spójnie. Na przód wybijają się intrygujące Cheap Thrills oraz Unstoppable, ale pozostałe piosenki pozostawiają za każdym razem mniejsze lub większe "ale" w najróżniejszych kwestiach – albo prostoty, albo przekombinowania, albo po prostu monotonii, która nie może się nie wkraść w twórczość artystki, która nadmiernie czerpie z poprzedniego krążka. Mimo wszystko This Is Acting jest lepsze od poprzednika, ale wciąż jedynie niezłe.


foto: cdnds.net

Komentarze