Pięćdziesiąt twarzy Xaviera Dolana


Już ponad cztery lata trwa mój filmowy związek z przeuroczym Xavierem Dolanem, który uwiódł mnie już chyba na dobre swoimi dziełami. Początkowo miał się tutaj znaleźć wielki wylew mojego uczucia do twórczości hipsterskiego i niezwykle inspirującego Kanadyjczyka, ale czy trzy lata znajomości i jak na razie pięć genialnych obrazów, to nie za mało, by mówić od razu o filmowej miłości? Poniekąd wyśnionej, bo nikt w tak piękny sposób nie opowiadał o matkach. To właśnie on w teledyskową stylistykę ujął mistrzowski Na zawsze Laurence, w którym fenomenalnie opowiedział historię miłości niemożliwej, dając mi nie tylko niezapomniane przeżycia estetyczne, ale przede wszystkim mój ulubiony film. To również Dolan w surowej i przerażająco turpistycznej scenerii zamknął dwóch mężczyzn, w której jeden chciał zrozumieć, a drugi walczył z tęsknotą za drugim człowiekiem. Reżyser obchodzi dzisiaj swoje 27. urodziny, jak co roku stawiając przede mną pytanie, jak to możliwe, że tak młody człowiek osiągnął tak wiele w tak młodym wieku? A widać, możliwe. Urodzinowo, pięćdziesiąt twarzy Xaviera Dolana z dwudziestosiedmioletniej drogi, nie tylko filmowej.




























 


























Komentarze