Taneczny trans, czyli relacja z koncertu zespołu Rysy


W towarzystwie Justyny Święs z The Dumplings i tegorocznego fonograficznego debiutanta Piotra Zioły, w krakowskim Forum Przestrzenie wystąpił wczoraj duet, będący zdecydowanie najważniejszym polskim debiutem ubiegłego roku. Pod nazwą Rysy kryje się dwóch chłopaków – Łukasz Stachurko i Wojtek Urbański – którzy niezwykle pozytywnie zaskoczyli albumem Traveler, numerem cztery pośród najlepszych płyt 2015 roku. Dawny hotel Forum, na prawie półtorej godziny zamienił się w klubowe centrum Krakowa, w którym słuchacze przeżyli niezwykle barwną podróż po elektronicznych dźwiękach. Powiedzieć, że było świetnie to tak, jakby nie powiedzieć o tym koncercie w zasadzie nic. Było intensywnie, tanecznie i bez niepotrzebnych przerywników, a panowie z zespołu Rysy chyba sami byli zaskoczeni przyjęciem przez krakowską publiczność.

Sam nie spodziewałem się takiej frekwencji na tym koncercie. Zakładając, że w innej części Krakowa koncert dawał zespół Rebeka, promujący swój drugi album, nawet przez myśl nie przeszło mi, że ten w Forum Przestrzenie może zostać wyprzedany. A był. I było też tylu zainteresowanych, że duża sala w klubie była wypełniona po brzegi – a pośród nich pojawili się ludzie z różnych przedziałów wiekowych, co jest dość zaskakujące, patrząc przez pryzmat dość nowoczesnej muzyki prezentowanej przez Rysy. To fascynujące, że na koncert jeszcze nie tak dawnego debiutanta, chętnych jest tak wielu słuchaczy i świadczy to właściwie o jednym, a mianowicie o pewnym fenomenie zespołu. Traveler to bardzo barwna płyta. Niewiarygodnie ciekawa i intrygująca, stanowiąca zgrabnie uzupełniającą się całość, która zatopiona jest w głębokim, przeszywającym bicie, przez który o albumie naprawdę nie da się szybko zapomnieć. Stanowi on też pewien wyjątek. Rzadko się zdarza, by muzyka brzmiała równie doskonale na płycie, jak i na samym koncercie. Owszem, i w tym przypadku, koncert objawił jeszcze lepsze oblicze Travelera, ale nie jest to niczym nadzwyczajnym. A mimo to występ duetu Rysy czymś takim bezsprzecznie był. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak świetnie bawiłem się na czyimkolwiek koncercie, który mógłbym porównać do półtoragodzinnego, niezwykle przyjemnego muzycznego transu, podczas którego byłem tylko ja, scena… i pewna Pani, która będąc w swoim tanecznym transie, wkradła się do mojego i uwierzcie na słowo, że nigdy przenigdy nie widziałem kogoś, kto tak wczuwałby się w muzykę. Była wspaniała, po prostu uwielbiam! 


Wróćmy jednak do koncertu i skupmy się głównie na nim. Zaczęło się od piosenki Shimmer, w trakcie której pojawiła się na scenie Justyna Święs. Było dość niepozornie, ale w klubie już dało się wyczuć klimat Travelera. Następne I Will Fly oraz New Order solowo wykonane przez Święs, pobudziły publiczność i mimo że nie rozpoczynały koncertu, to właśnie one były początkiem tanecznego transu, który utrzymywał się do samego końca, przynajmniej przy samej scenie. Kiedy z niej zniknęła Święs, w Forum zaczęła królować porywająca muzyka, która jeszcze bardziej podkręciła atmosferę w klubie. Ku mojemu zaskoczeniu, nie znałem wszystkich utworów prezentowanych przez Rysy (albo po raz pierwszy moje ucho mnie tak poważnie zawiodło, albo poniosła mnie moja bujna muzyczna wyobraźnia) i jeżeli pośród nich usłyszeliśmy jakiś nowy materiał, to wyczuwam płytę-sztos. A jeżeli nie, to po koncercie jeszcze bardziej czekam na premierowe utwory duetu. Po niepokojącym Ego, koncert zamknęła piosenka Przyjmij Brak, w której w duecie na scenie wystąpili Justyna Święs i Piotr Zioła. Spodziewałem się, że to właśnie ta piosenka zostanie najlepiej przyjęta przez publiczność. Wreszcie to najlepsze polskie muzyczne trzy minuty ubiegłego roku. Jednak najwięcej klubowej frajdy publice sprawił The Fib, który faktycznie okazał się koncertowym numerem jeden i ponowne zagranie go na drugim (!) bisie było świetnym wyborem. Gdyby doszło do trzeciego bisu, a tego otwarcie domagała się krakowska publiczność, pomimo że jej chęci szybko zostały ostudzone przez zapalone światła, mógłbym The Fib usłyszeć ponownie. W sumie dla publiczności mógłby być i czwarty, i piąty, i nawet dziesiąty bis. Ten koncert w ogóle mógłby się nie kończyć, ale może i dobrze, że się jednak skończył, bo jeszcze chłopaki padliby trupem ze zmęczenia na scenie i nie zrobiliby nowego materiału, a ten jak najszybciej chcemy usłyszeć. 

Po koncercie pozostała też pewna refleksja na temat Justyny Święs, którą lubiłem w zasadzie od zawsze, ale dopiero na koncercie objawiła się jej wokalna charyzma. Śmiem twierdzić, że to obecnie jeden z najlepszych i najbardziej charakterystycznych głosów na polskiej scenie muzycznej (i może nie tylko na polskiej?). Choć po cichu marzy mi się, żeby na następcy Travelera znalazła się kolaboracja z Natalią Nykiel, kolejny album chłopaki z zespołu Rysy mogliby ponownie nagrać z Justyną Święs. W przypadku Piotra Zioły, razem ze wszystkimi fanami przebieram ze zniecierpliwienia nogami, oczekując na debiutancką płytę. Czekam też na nowy materiał od duetu Rysy i chyba jeszcze bardziej na ich kolejny koncert. Trzymam kciuki za Fryderyka, bo zasłużyliście!

Komentarze