Bo tak łatwo się zgubić – recenzja książki „Najgorszy człowiek na świecie” M. Halber


Ten tekst chciałbym zacząć tak, jak swoją debiutancką książkę rozpoczyna Małgorzata Halber. Nie wiem od czego zacząć. Nie wiem, ponieważ Najgorszy człowiek na świecie to książka, która odebrała mi mowę, uderzając we mnie nieznanymi dotąd emocjami.

Krystyna jest alkoholiczką. Jest uzależniona. Jest najgorszym człowiekiem na świecie – co najmniej w swojej własnej głowie. Pod postacią Krystyny trochę ukrywa się sama autorka, która przyznała się do alkoholizmu. W tej niebezpośredniej obecności Halber w swojej książce, tkwi największa siła Najgorszego człowieka na świecie, który staje się lekturą na tyle realistyczną, że momentami aż bolesną. Idąc przez kolejne postawy i analizy Krystyny, również my prowadzimy analizę samych siebie i jeżeli ktokolwiek powie, że ta książka w jakikolwiek sposób go nie dotyczy, to szczerze mogę mu pogratulować wzorowego życia. Bo tak naprawdę Najgorszy człowiek na świecie nie jest o alkoholizmie i uzależnieniu, a o życiu samym w sobie. O naszych własnych wewnętrznych emocjach, o tym co czujemy i o czym boimy się mówić. 

Małgorzata Halber jest również autorką popularnego Bohatera

Książka Małgorzaty Halber najmocniej dotyka przede wszystkim życia dwudziestolatków i trzydziestolatków. Imprez. Ich bardzo szybkiego posuwania się do przodu i zawrotnego tempa życia – nowoczesnego życia, w którym już nie wszystko można zrobić i przede wszystkim wypada zrobić w sposób bezpośredni, w jaki zrobiłyby to nasze babcie albo nawet rodzice. Potrzeba czegoś na rozluźnienie, by dobrze się bawić i lepiej się poczuć. By zniknęły jakiekolwiek lęki i obawy. By wygrać ze stresem, który współcześnie większości ludzi niemiłosiernie daje się we znaki. Najgorszy człowiek na świecie to książka o każdym z nas. Czy nam się to podoba czy nie. 

Siła przekazu tkwi również w bezkompromisowym pisaniu autorki, ponieważ Najgorszy człowiek na świecie sprawia czasami wrażenie książki niezwykle niechlujnej i prostackiej (oba te niepozytywne epitety, tutaj są baaardzo pozytywne), ale przy tym coraz prawdziwszej i coraz bardziej ludzkiej. Ludzka. Taka przede wszystkim jest książka Halber. Książka czyli droga poszukiwania siebie i znajdowania odwagi, by nie bać się bycia sobą. Droga bardzo bolesna, w której towarzyszymy Krystynie i jednocześnie możemy rozliczyć się z własnym „byciem sobą”. A efekt tego rozliczenia może być naprawdę zaskakujący, bo kto współcześnie ani trochę nie udaje? 
Bo widzą państwo, z emocjami jest jak z gotowaniem zupy. Kolejne emocje są jak kolejne składniki, które państwo do tej gotującej się zupy dodają. I jak państwo tych emocji do siebie nie dopuszczacie, nie stwierdzacie, że tak czujecie właśnie, to jakbyście dociskali pokrywkę. A prawa fizyki obowiązują też w emocjach. I jak dorzucacie kolejne rzeczy i dociskacie pokrywkę, to ciśnienie wzrasta. I ta zupa musi w końcu wybuchnąć. (fragment książki)
Czytając debiutancką książkę Małgorzaty Halber, każdy choć raz poczuje się jak najgorszy człowiek na świecie i pomyśli o tym, co tkwi w jego wnętrzu. Pomyśli wreszcie przede wszystkim o sobie. Jestem szczerze poruszony i cieszę się, że ktokolwiek napisał taką książkę. A może nie ktokolwiek – gdyby nie osoba Halber, ta książka byłaby czymś zupełnie innym. Tyle, że w tym przypadku inny równa się również gorszy.

Komentarze