Przyjaźń, która trwa wiecznie – recenzja filmu „Już za Tobą tęsknię” (2015)


Jesteś reżyserem. Nakręciłeś Zmierzch i wszyscy o tym Zmierzchu pamiętają, bo dlaczego mieliby nie pamiętać. Tyle szumu o nic. Sprecyzujmy, jesteś Catherine Hardwicke i właśnie do kin wchodzi Twój najnowszy film. W dodatku dramat. Dlaczego mam myśleć, że to mogło się udać?

Kontynuując schematycznie – „bo każdy zasługuje na drugą szansę”. Już za Tobą tęsknię to właśnie taka druga szansa, którą dałem Catherine Hardwicke. Jej najnowszy film to dramat o przyjaźni dwóch kobiet i życiu, które przeplata się szczęściem i nieszczęściem. No tak, jak to w życiu bywa. Schematyczna druga szansa dana reżyserce, przekłada się trochę na jej film, który narracyjnie jest w zasadzie zupełnie zwykłym filmem o nierozerwalnej kobiecej przyjaźni. To wszystko już widzieliśmy. To wszystko już kiedyś było. W żaden sposób to jednak filmowi nie ujmuje, a Hardwicke nawet nie stara się zrobić w swoim filmie niczego więcej. Niczego na siłę, by pokazać, że jest w stanie wycisnąć z tej historii więcej niż inni. 


Już za Tobą tęsknię porusza dwóch problemów – raka piersi oraz trudności w zajściu w ciążę. To one od samego początku wkładają w film Hardwicke życie. Prawdziwe życie. Nie ma tutaj zbędnych cukierkowych scen, ale nie ma też patosu, który wprowadziłby do całej historii zbyt dużo melancholii. Humor sprawia, że Już za Tobą tęsknię nie jest łzawym, depresyjnym dramatem, który przeszywa negatywnymi emocjami i w skutkach gryzie się swoim klimatem z całą filmową stylistyką. Pomimo poważnego tematu, to film naprawdę lekki i przystępny również dla widza, który nie oczekuje niczego nadzwyczajnego, oprócz przeżycia czegokolwiek. Bo historię obu kobiet naprawdę się przeżywa. Raz mocniej, raz trochę słabiej, ale to wciąż piękna historia, która łapie za serducho, ale ostatecznie też nie wylewa z nas hektolitrów łez. 

Irytować może jedynie sposób zrobienia filmu. Od samego początku doskwierały mi ujęcia, które bardzo dobrze obrazowały chaotyczność życia ludzi młodych, ale jednocześnie sprawiały wrażenie strasznie niechlujnej chaotyczności. W pracy kamery momentami działo się jakby zbyt wiele, a sam operator wodził kamerą, jakby przed zdjęciami wlał w siebie co najmniej całego Jacka Danielsa. Oszałamiające wrażenie robią jednak momenty na wzgórzach w Yorkshire, które przybierają teledyskową formę i nadają całej historii tempa. To właściwie wtedy film Hardwicke rusza i zatrzymuje się dopiero w momencie napisów końcowych. 

To dobry dramat, który zawiera w sobie życie i związane z nim problemy. Łączy kobiety, które żyją w różnych światach, a jednocześnie są najlepszymi przyjaciółkami, gotowymi na poświęcenie wobec drugiej. Już za Tobą tęsknię oprócz tego, że w sposób fenomenalny pokazuje postępowanie choroby oraz jej skutki, w sposób idealny definiuje przyjaźń – to coś, co jest wieczne i trwa na dobre i na złe.

Komentarze