Bohater prosto z Katowic – recenzja „Hero EP” zespołu JÓGA


Nie oglądałem X Factora, więc ich nie poznałem. Nie zwróciłem na nich uwagi na Krajowym Festiwalu Piosenki w Opolu w konkursie Debiuty, bo byłem za bardzo zapatrzony w znakomitą Darię Zawiałow. Wystarczył link do jednej piosenki i zostałem kupiony. Poznajcie EP-kę Hero zespołu JÓGA.

Pochodzą z Katowic. W wywiadach, które obejrzałem z czystej ciekawości, sprawiają wrażenie dość skromnych, ale i pewnych siebie chłopaków z muzyczną pasją, której ciężko nie wyczuć w niektórych z rozmów. Zespół niby już odkryty, ale jeszcze jakby w procesie odkrywania – znajdujący się bezsprzecznie na początku swojej muzycznej drogi. Jednak takiego muzycznego startu niejedni mogliby im pozazdrościć i wcale nie mam tutaj na myśli popularności, ale przede wszystkim muzyki samej w sobie.


Druga EP-ka zespołu JÓGA Hero zawiera cztery piosenki, które prezentują zespół od najlepszej strony. Już po pierwszym odsłuchu miałem zachciankę, by ich debiutancka płyta znalazła się na mojej półce i mam nadzieję, że kiedyś tę zachciankę będę mógł spełnić, bo innej wersji wydarzeń raczej nie przyjmuję na chwilę obecną do wiadomości. EP-kę otwiera pulsujące Pod Prąd, które jest jedyną polskojęzyczną piosenką na Hero EP. Muzycznie utwór jest niezwykle głęboki, a w połączeniu z hipnotyzującym wokalem, Pod Prąd staje się jedną z najlepszych polskich piosenek w tym roku, pokazując przy okazji jak ogromny potencjał tkwi w zespole JÓGA.

Znane jeszcze przed premierą I can stay to dawka bardzo delikatnej i subtelnej elektroniki. Podobnie zresztą jak następny tytułowy utwór. Z tą różnicą, że w Hero wokal czaruje jeszcze bardziej, wprowadzając w utwór nutę melancholii. Kiedy jednak w utworze pojawiają się elektroniczne dźwięki, słyszę w Hero coś z niektórych piosenek Banks z jej debiutanckiego albumu Goddess. I proszę to potraktować jako komplement, przecież Goddess to jedna z najlepszych płyt 2014 roku. EP-kę zamyka Bones, które pochwalić się może bardzo dobrym teledyskiem pełnym młodzieńczej energii, który nie został pozbawiony wizualnych smaczków. Spośród całego Hero EP, to właśnie ten kawałek najbardziej chciałbym usłyszeć na koncercie i poczuć każdy pojedynczy dźwięk.


Najmocniejszą stroną Hero EP, obok genialnej warstwy muzycznej, jest przede wszystkim świetny wokal Rafała Skowrońskiego, który w każdej z piosenek ma zupełnie inny charakter. Podobnie sprawa ma się w przypadku każdej z piosenek, ponieważ słuchając Hero EP po raz pierwszy, każdy utwór kieruje się w zupełnie inne muzyczne rejony, a łączy je jedynie elektroniczne brzmienie. Muzycznie jest przede wszystkim intrygująco. W każdy pojedynczy dźwięk wchodzi się bardzo głęboko, nie wspominając już nawet o towarzyszących temu emocjach. Czekam na debiutancką płytę. Tyle mi pozostało. Oby równie dobrą!


Komentarze