Pięć najlepszych piosenek Rihanny


Po Unapologetic, koncert Rihanny był jednym z ostatnich koncertów, na które wybrałbym się płacąc za – wtrąćmy, że drogie jak na dużą gwiazdę przystało – bilety. Przyszło świetne ANTI, którym odkupiła wszystkie swoje słabości sprzed lat, a ja ubolewam, że piątkowego wieczoru nie spędzę na jej koncercie. Rihanna powraca do Polski i przy okazji jej (piątego już!) koncertu warto przyjrzeć się pięciu najlepszym piosenkom w karierze Barbadoski wg szpchello.pl!



#5 THAT LA, LA, LA, 

Czy ktoś jeszcze pamięta czasy debiutanckiej płyty Rihanny i nie ogranicza się jedynie do bardzo dobrego i świeżego jak na tamte czasy Pon de Replay? That La, La, La to piosenka niezbyt dobrze znana szerszej publiczności, a to nie tylko zwiastun drapieżności Rihanny z jej fonograficznego debiutu, ale przede wszystkim jej najbardziej pociągająca piosenka w karierze. I jak widać, nie trzeba gwałcić krzesła jak na Pour It Up. Na koncercie tego nie usłyszycie, ale mimo wszystko warto posłuchać i poznać, jeżeli nie znacie, bo to kawał porządnej muzyki. 



#4 SKIN 

Z albumu Loud świetnie pamiętamy wielkie hity pokroju Only Girl, S&M czy świetnego Man Down, ale pomiędzy nimi schowało się początkowo niepozorne Skin, które po wyciszonym i muzycznie ubogim wstępie, zamienia się w hipnotyzujący trans z nutą muzycznej erotyczności. 



#3 LOVE ON THE BRAIN 

Trochę jak weselna piosenka grana w latach 90. przez żołnierską kapelę i bardzo schludna ballada sprzed kilku dekad jednocześnie. Ale nie... To Rihanna z najnowszej płyty śpiewająca w wyjątkowy sposób o miłości. Love on the brain postrzegam trochę jako eksperyment Barbadoski, a sama piosenka wydaje się małą ucieczką od wizerunku komercyjnej gwiazdy, która niekoniecznie dysponuje wyjątkowymi zdolnościami wokalnymi i pomysłem na siebie (po Unapologetic „komercyjna papka” w stronę Rihanny padła również i z moich ust). ANTI. Zaczynam myśleć, że najlepszy album w karierze Rihanny, choć wciąż serducho bije mi mocniej na myśl o świetnym Rated R



#2 HARD 

Jeżeli lubicie Rihannę w drapieżniejszej odsłonie, spośród tego typu piosenek Hard jest zdecydowanie tą najlepszą. Nie wspominając już o bardzo wyrazistym i niezwykle seksownym teledysku, to przede wszystkim bardzo mocna piosenka, objawiająca przed słuchaczem charyzmę Rihanny oraz jej muzyczno-wizerunkową siłę. Uwierzcie, że każda kolejna próba stworzenia wyzywającej piosenki przez Riri, w obliczu Hard, skończyła się mniejszym lub większym niepowodzeniem. Piosenka sztos. Ah yeah, yeah, yeah! 



#1 RUSSIAN ROULETTE 

Bit pulsujący w rytmie bicia ludzkiego serca. Przeszywający tekst. Mroczny teledysk. I mnóstwo emocji. To trzeba posłuchać, bo ciężko to wszystko opisać słowami. Bezsprzecznie najlepsza piosenka Rihanny. Oby więcej takich!

Komentarze