Sztuka zdecydowanie za wysoka – recenzja filmu „Neon Demon” (2016)


Wygwizdano go w Cannes, ale kiedy jest się Nicholasem Windingiem Refnem, takie zdarzenia najprawdopodobniej nie robią żadnego wrażenia. Tym bardziej to, że jego najnowszy film jest jednym z najgorszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałem.

Refn w swoim Neon Demon zanurza się w świat modelingu, stawiając przed nami modelkę idealną o twarzy prawie idealnej Elle Fanning. Jest to świat bardzo brutalny, wypruty z jakichkolwiek wartości – podobnie zresztą jak sam film. Gdyby potraktować Neon Demon jako niespełna półtorej godzinny teledysk, uznałbym go za małą perełkę. Ale niestety – jest tylko filmem. Dodajmy, bardzo słabym filmem. Wizualnie jest najprawdopodobniej najpiękniejszym tegorocznym tytułem. Cholernie stylowym. Pełnym wyrazistych kolorów. Modnych kadrów. Świetnej muzyki (również Sia i jej Waving Goodbye są świetne, mimo że do klimatu filmu mają się nijak). I w końcu, Neon Demon jest filmem bardzo męczącym tą piękną formą, która w pewnym momencie, praktycznie jednocześnie z historią, przestają robić jakiekolwiek wrażenie. To film piękny i męczący swoim pięknem. Dziwne? Dziwna to jest ta cała historia… 


O ile w ogóle historią tę na siłę przerażającą opowiastkę można nazwać. W połowie filmu zdałem sobie sprawę, że oglądam film o młodej modelce, która pnie się do góry. I pnie. I jest nienawidzona przez kolejne napotykane na swojej drodze modelki. I staje się taka jak każda z nich. Właściwie nie mówi się w tym filmie o niczym nadzwyczajnym. Nadzwyczajny jest jednak sposób mówienia. Kiedy Refn pozwala sobie na więcej (albo jak kto woli, pozwala sobie na za wiele), jego film stacza się na samo dno, od którego nie ratuje go ani przeciętne aktorstwo, w którym brakuje jakiejkolwiek wyrazistej kreacji, ani świetna muzyka, ani kadry, które z upływem czasu bardziej nudzą niż fascynują. Chciałoby się powiedzieć, że to najgorszy tegoroczny film, ale drodzy Państwo – przed nami jeszcze premiera Smoleńska

Problem z najnowszym filmem Refna polega przede wszystkim na tym, że to jednocześnie jeden z najgorszych filmów jakie widziałem, a jednocześnie taki, który ma na tyle dobrych pojedynczych elementów, że w takich kategoriach jak najgorszy film mówić się o nim nie powinno. Bo jest pierwsza scena, która zasługuje na miano małej perełki i jest też kilka totalnych głupstw, które są poniżej wszelkiej krytyki. Więc ten film czasami, chciałoby się ocenić na piękną dychę, czasami na trójkę, a najczęściej na cokolwiek poniżej zera. Bo naprawdę Neon Demon jest tworem filmowym, który niejednokrotnie chce się określić mianem „mniej niż zero”. 


Fenomenalny utwór!

Neon Demon to film, którego nigdy nie chciałbym popełnić, gdybym kiedykolwiek w przyszłości był reżyserem, a mimo to uważam, że to film, który trzeba obejrzeć w kinie, bo tylko wielki ekran i odpowiednie głośniki objawią przed wami to, co w tym filmie wartościowe. I nie kierujcie się do końca oceną, bo to suma kilku innych ocen, które wahają się od dychy dodatniej po dychę ujemną. To niby jedynka, ale film mimo wszystko polecam. Dla samych doznań wizualnych.

Ps. (spojler) Bo tak patrząc zupełnie prostacko na ten film, Neon Demon to tak naprawdę historia modelki, która zaprzyjaźnia się z wizażystką, która zaczyna się do niej pewnego dnia nieudolnie dobierać. Zawiedziona niechęcią modelki, postanawia zebrać dwie inne modelki i zabić najpiękniejszą istotę w modelingu. Później daje ją na pożarcie dwóm innym modelkom, które stają się piękne jak ona. (koniec spojlera) Idę w takim razie zjeść Xaviera Dolana, może będę taki zajebisty jak on.





Komentarze