Pięć najlepszych filmów 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni


Festiwal Filmowy w Gdyni to najważniejszy polski festiwal, ale też festiwal zdecydowanie za krótki. W ciągu pięciu dni zobaczyłem kilka świetnych filmów i kilka średnich lub przeciętnych. Skupmy się jednak na perełkach. Przed Wami pięć najlepszych filmów Konkursu Głównego 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni.



WOŁYŃ 
reż. Wojtek Smarzowski 

Wołyń to jednocześnie moje malutkie rozczarowanie i czołówka najlepszych filmów tegorocznego festiwalu. Bardzo brutalny. Ostry. Ale takiego filmu powinniśmy się spodziewać. Co najmniej ja takiego filmu spodziewałem się po Smarzowskim. Pierwszoplanowa rola debiutującej Michaliny Łabacz to jeden z najciekawszych debiutów aktorskich ostatnich lat.  


ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI 
reż. Tomasz Wasilewski 

Mam coraz bardziej nieodparte wrażenie, że Tomasz Wasilewski kręci filmy dla mnie. Kiedy każdy z jego filmów totalnie dzielił widzów, ja zawsze stawiałem jego dokonania pośród najlepszych w danym roku. Tym razem mamy być może do czynienia z tegorocznym najlepszym. RECENZJA


OSTATNIA RODZINA 
reż. Jan P. Matuszyński 

Jeżeli Ostatnia rodzina nie wygra Konkursu Głównego tegorocznego festiwalu w Gdyni, będzie to dość duża niespodzianka. Po festiwalowym seansie napisałem, że na seans filmu Matuszyńskiego należy wziąć kilka paczek chusteczek i tabletki uspokajające. To mocny i przeszywający film. Po seansie nikt nie wstawał zbyt szybko z miejsc. Mnóstwo ludzi płakało. Tak, to na pewno jest zwycięzca.


WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE 
reż. Michał Marczak 

Bardzo hipsterski film. I wcale nie używam tego słowa w negatywnym znaczeniu. Wszystkie nieprzespane noce to przede wszystkim świetnie i bardzo nowocześnie zrealizowany film, który trafia w sedno problemu wielu młodych ludzi. I ten soundtrack – już go chcę na swojej półce.


JESTEM MORDERCĄ 
reż. Maciej Pieprzyca

Nie zdziwiłbym się, gdyby tegoroczne gdyńskie Złote Lwy powędrowały właśnie do Macieja Pieprzycy. Nawet jeżeli tak się nie stanie, Jestem mordercą to wciąż bardzo solidny i mocny film. Może nie aż tak fenomenalny jak Chce się żyć, ale niezwykle stylowy i przede wszystkim trzymający w napięciu do samego końca, by kilkoma ostatnimi scenami konkretnie uderzyć w widza. Bardzo boleśnie. RECENZJA

Komentarze