Rozbierając własne życie – recenzja filmu „Destrukcja” (2015)


Zauroczył mnie miażdżącym Cafe de Flore. Moją ciekawość podsycił nagrodzonym trzema Oscarami Witaj w klubie, a swoją reżyserską pozycję umocnił świetną Dziką drogą. Jean-Marc Vallee – bo o nim tutaj mowa – powraca ze swoim kolejnym filmem. Powraca z Destrukcją.

Tytułowa destrukcja ma się jednak nijak do rozbiórki, na którą można przetłumaczyć oryginalny tytuł Demolition. Najnowszy film francuskiego reżysera opowiada o rozczłonowaniu swojego życia i zwróceniu uwagi na rzeczy, które dotychczas nie miały żadnego znaczenia. Tytułowa rozbiórka pozwala puścić w niepamięć tragiczne wydarzenia i związanie z nimi niemiłe wspomnienia oraz w skutkach zacząć od nowa. Rozbiórkę własnego życia prowadzi główny bohater, który po utracie żony w wypadku samochodowym, stara się odbudować swoje życie. Co ciekawe, odbudowa nie dotyczy straty najbliższej osoby. Ta strata jest być może jedynie pewnym przełomem, który zaburza pustą codzienność i objawia jej negatywne strony. Destrukcja to opowieść o odbudowywaniu i wtłaczaniu prawdziwego życia w swoje dotychczasowe bezuczuciowe bycie. Wzruszająca historia człowieka, który uczy się żyć od nowa. 


To mógł być najlepszy film w dorobku francuskiego reżysera, bo od samego początku Destrukcja obrazuje historię bardzo mocno angażującą. Jednak im bliżej końca, coraz gorsze wrażenie sprawia nie tylko sama metaforyka, na którą nacisk jest kładziony tak mocno, że w pewnym momencie zupełnie przestaje intrygować, ale również sposób prowadzenia historii i sam kierunek obrany przez scenarzystów. Wątek z Karen (w tej roli bardzo dobra Naomi Watts) początkowo wprowadza do filmu nutę tajemniczości, by później przekształcić się w relację dwójki dorosłych osób, której nie da się jednoznacznie zdefiniować. Destrukcja jest przede wszystkim aktorskim popisem Jake'a Gyllenhaala, który ponownie wzbija się na aktorskie wyżyny. To wbrew pozorom bardzo trudna rola, niejasna i niejednoznaczna, a Davis to postać borykająca się z poważnymi osobistymi problemami, często ukrytymi wewnątrz człowieka. Ukazanie tego wnętrza ociera się w tym przypadku o aktorskie mistrzostwo. 

Destrukcja jest najsłabszym filmem Jeana-Marca Vallee spośród tych, które dotychczas miałem szansę zobaczyć, ale to wciąż naprawdę dobry i wzruszający film, w dodatku utrzymany w francuskim klimacie, z którego wreszcie wywodzi się sam reżyser. Ciekawy i niejednoznaczny film zrobiony przez Gyllenhaala. Dla niego zawsze warto.


Komentarze