strona główna / spis recenzji / muzyczna lista / kino w piątek, kochanie? / kto tu rządzi?

wtorek, 20 września 2016

To nie jest tak jak myślicie – recenzja filmu „Ederly” (2015)


Gdyński Konkurs Inne Spojrzenie poznaje w znacznym cieniu Konkursu Głównego, który cieszy się wieloletnim prestiżem. Jednak to w ramach jego obejrzałem jeden z najciekawszych filmów festiwalu – czarno-białe Ederly.

Tajemniczy tytuł to nazwa miasteczka, w którym dzieje się akcja filmu. Przyjeżdża do niego pewien mężczyzna, który ma się zająć konserwacją miejscowych kościelnych zabytków. Napotkany przy przystanku, tajemniczy chłopiec kieruje go do pewnego domu, w którym „tacy jak on” znajdują swój kąt na noc. Dochodzi w nim jednak do nieporozumienia – jego mieszkańcy rozpoznają w konserwatorze dzieł sztuki syna i brata, który przed wielu laty zniknął z domu i został uznany za zmarłego. Ederly to komediodramat, czerpiący wiele z surrealizmu i starodawnego klasycznego kina, które różni się od filmu Piotra Dumały jedynie tym, że jego film nie jest filmem niemym. Realistyczna realizacja, dość charakterystyczny sposób kręcenia oraz niektóre kreacje aktorskie wprowadzają do Ederly nutę początków XX wieku, przez co film staje się wyróżniającym tytułem na tle pozostałych pozycji na tegorocznym festiwalu w Gdyni. Tytułem wręcz w pewnym stopniu wyjątkowym.


Ederly przypomina trochę komedię pomyłek. Pomyłką jest identyfikacja. Pomyłką jest zachowanie głównego bohaterka. Pomyłkowe jest też samo zakończenie, które jeszcze więcej plącze i kręci. Te pomyłki miały być wstępem do komediowej strony Ederly, ale jej kwintesencją wydaje się postać gospodyni miejscowej plebani. Pani Aleksandra Górska już dała się w podobnej roli poznać przy okazji jednego z polskich seriali telewizyjnych (ona i Kinga Preis w Ojcu Mateuszu – duet fenomenalny!). W Ederly jest jeszcze bardziej zgryźliwa i w skutkach dużo zabawniejsza, pozostawiając w tle resztę postaci, nawet głównego bohatera (z wyjątkiem gibkiej jak guma mamy). Film Piotra Dumały to historia, w której intrygujący surrealizm przeplata się ze śmiechem widowni, a na ekranie oglądamy naprzemiennie nieprzewidywalnych bohaterów i naprawdę śmieszne (przeczytajcie to z naciskiem na „naprawdę śmieszne”) sytuacje, przy których nie da się tylko i wyłącznie uśmiechać. 

To bez wątpienia bardzo ciekawy i intrygujący film, który dodatkowo jest całkiem nieźle zrealizowany i dość dobrze zagrany. Ederly ogląda się z lekkością i przyjemnością, mimo że po seansie widać, że twórcy napocili się, by nie tylko nie zgubić się samemu w swojej surrealistycznej historii, ale przede wszystkim nie utracić odpowiedniego tempa filmu. Opłacało się. Ederly to bardzo dobry film!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz