W pogoni za zmianą – recenzja filmu „Zaćma” (2016)


Kiedy popełniasz błąd w przeszłości, często nawet największa chęć zmiany może skończyć się niepowodzeniem, szczególnie w oczach ludzi. Co jeżeli w przeszłości uznawano Cię za bezwzględnego mordercę?

Ryszard Bugajski w swoim najnowszym filmie opowiada historię Krwawej Luny, która w przeszłości była funkcjonariuszką Ministerstwa Bezpieczeństwa. Po latach bezwzględności i wymierzania sprawiedliwości niczym najostrzejszy bóg, kobieta trafia do klasztoru w Górkach, w którym ma się spotkać z Prymasem. Przeszłość daje się jej we znaki. Kobieta nie potrafi poradzić sobie ze swoim tyraństwem i mimo że wciąż gdzieś obok niej pojawiał się niebezpośrednio Bóg, kobieta go nienawidzi i jednocześnie nie wierzy w jego istnienie. Zaćma Bugajskiego to film o zaćmieniu, które dotknęło życia głównej bohaterki. O zbłądzeniu, które doprowadziło nie tylko do upadku jej jako człowieka, ale przede wszystkim do życiowego zagubienia. I niekoniecznie chodzi tutaj o zbłądzenie w wierze. Bardziej o ślepą wiarę w niewłaściwe wartości i postulaty – przecież każdy z innymi poglądami to wróg. 


Nie powiedziałbym, że Bugajski w jakikolwiek sposób usprawiedliwia działania Julii Brystygierowej, mimo że padały takie oskarżenia. On nawet nie ocenia działań swojej bohaterki, choć niejednokrotnie jej historia może wzbudzić odczucie współczucia, mimo że to ona w tym filmie jest „tą złą”. Razem z jej zmianą, zmienia się również postrzeganie jej jako człowieka. Wcześniej była nienawidzona, ale też sama nienawidziła. Teraz ona jest nienawidzona, mimo że chce choć w najmniejszym stopniu naprawić to, co zniszczyła i zrobiła w przeszłości. Intryguje przemiana Julii Brystygierowej jako kobiety z bezwzględnego tyrana w człowieka, którego to tyraństwo zaczyna dotykać i boleć. Który szuka ucieczki od przeszłości, której oddech niestety da się wyczuć już w jeszcze nieprzeżytej przyszłości. 

Zaćma jest przede wszystkim aktorskim sukcesem Marii Mamony. Przyznaję, że początkowo jej kreacja aktorska może irytować, a sama gra sprawiać wrażenie zmanierowanej, ale z czasem nie tylko przyzwyczajamy się do aktorki, co przede wszystkim dostrzeżemy rozwój jej postaci i wiążącą się z tym aktorską siłę. Mamona bardzo umiejętnie przedstawia nie tylko zagubienie swojej postaci, ale przede wszystkim te dwie zupełnie różne pod względem psychologicznym osoby wewnątrz jednego człowieka. Kiedyś nadczłowiek, a dziś? Dzięki tak dobrze zbudowanej przez aktorkę postaci, Zaćma jest przeszywającym filmem psychologicznym, w którym do ostatnich chwil ciężko odszyfrować motywację głównej bohaterki oraz jej ogólny wewnętrzny stan. Pod ciałem silnej i bezwzględnej kobiety, która nie boi się rozmawiać, kryje się krucha osoba, uwikłana w swe własne błędy. 

Film Bugajskiego mógł mnie zmiażdżyć, jednak ostatecznie tego nie zrobił. Być może to kwestia trochę tandetnie zrealizowanych scen związanych z przeszłością głównej bohaterki (chociażby to nieszczęsne slow motion, to naprawdę wyglądało słabo). Niemniej jednak, Zaćma i tak jest dobrym filmem. Mocnym szczególnie w końcówce. Pomimo początkowych wątpliwości, naprawdę świetnie zagranym.

Komentarze