#Oscary2017 – Jasnowidz Paweł typuje


W tym roku odliczałem dni do Oscarów jak chyba nigdy wcześniej. Ponownie moje postanowienie obejrzenia wszystkich filmów się nie powiodło i ponownie – mimo nie zapoznania się z każdym poszczególnym nominowanym – postanowiłem o swoich przewidywaniach napisać (bo tegoroczna sesja nie była dla mnie łaskawa, ale widziałem za to Paryż). Więc zaczynam zabawę w jasnowidza, choć moje przepowiednie w przypadku Oscarów dość rzadko się sprawdzają. A gdyby tak zacząć wręczać swoje Oscary? Może kiedyś też stałyby się prestiżowe?



NAJLEPSZY FILM 
And the Oscar goes to... La La Land 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Moonlight/Nowy początek 

Zwycięstwo La La Landu jest chyba przesądzone, chociaż po cichu liczę na jakąś miłą niespodziankę. Chazelle stworzył film spełniony, który pokochałem całym serduchem od pierwszej chwili, ale uważam, że nagroda powinna powędrować do Moonlight albo Nowego początku. Pierwszy z nich jest filmem dużo ważniejszym. Bardziej emocjonującym, a jednocześnie dużo spokojniejszym. Drugi to przede wszystkim kapitalny pomysł, któremu nie zabrakło również fenomenalnej realizacji i znakomitej Amy Adams na pierwszym planie. Wielkim nieobecnym w tej kategorii wydaje się Jackie. Film po seansie sprawiający wrażenie solidnego dramatu o żałobie i kobiecych przeżyciach, a będący jednocześnie historią, która trzyma się mnie najmocniej spośród wszystkich filmów nominowanych do Oscara. 


NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY 
And the Oscar goes to… Casey Affleck (Manchester by the Sea) 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Casey Affleck (Manchester by the Sea) 

Fanki Ryana Goslinga będą pewnie zawiedzione, ale Ryan Oscara nie zdobędzie raczej na pewno. Jedyną osobą, która mogłaby zagrozić potencjalnemu zwycięzcy jest Danzel Washington. Triumf Casey'a Afflecka wydaje się jednak przesądzony. Wskazują na to wszystkie okołooscarowe czynniki i zresztą sama rola aktora, która wydaje się rolą jego życia (choć trochę boję się tego określenia, a nuż Casey nas jeszcze po zdobyciu statuetki czymś zaskoczy). 


NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA 
And the Oscar goes to… Emma Stone (La La Land) 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Natalie Portman (Jackie) 

Dzisiaj wieczorem City of Stars będzie najprawdopodobniej shining dla Emmy Stone. Nie cieszę się z takiego obrotu sprawy, ponieważ – z całym moim szacunkiem dla filmu, jak i samej aktorki – rola Stone nie do końca pasuje do aktorskiej rangi jaką wydają się Oscary. Brakuje w tej roli takiego błysku, który nie pozwoliłby o niej zapomnieć. Czarnym koniem wyścigu wydaje się nagrodzona Złotym Globem i Cezarem Isabelle Huppert, która może sprawić nam niemałą niespodziankę. Dla mnie najmilszą niespodzianką byłaby statuetka dla Natalie Portman, która jako Jackie Kennedy była perfekcyjna w każdym calu. To rola, o której jeszcze długo nie będę mógł zapomnieć. Portman jeszcze lepsza niż w oscarowym Czarnym łabędziu


NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY 
And the Oscar goes to… ???
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Michael Shannon (Zwierzęta nocy) 

Kategoria aktorów drugoplanowych w tym roku nie wzbudza we mnie właściwie żadnych emocji. Nie ma wśród nominowanych nikogo, kto mógłby w jakikolwiek sposób wyróżniać się spośród pozostałych. Postawiłem osobiście na Shannona, ale tylko i wyłącznie dlatego, że jego rola najmocniej zapadła mi w pamięci. Zamiast każdego z nominowanych, w tej kategorii jako zwycięzcę widziałbym młodziutką gwiazdę filmu Lion. Droga do domu. Sunny Pawar to odkrycie na miarę Jacob Trembley'a z Pokoju


NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA 
And the Oscar goes to… Viola Davis (Fences) 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Nicole Kidman (Lion: Droga do domu) 

Oscar dla Violi Davis jest chyba przesądzony i pewnie sam postawiłbym na tę aktorkę, gdyby nie fakt, że wciąż nie udało mi się zobaczyć Fences. Spośród pozostałych nominowanych wybieram Nicole Kidman i jest to wybór dla mnie niezwykle zaskakujący. Kidman to aktorka, którą cenię za wiele ról, ale ostatnio popadła w małe zapomnienie (co najmniej z mojej strony). Niezwykle charakterystyczna i charyzmatyczna, mimo że jej rola właściwie wyjątkowo ważna się nie wydawała. Jeżeli nie Kidman, to może Naomi Harris za Moonlight? Mam nadzieję, że nie Michelle Williams, która na Oscara zasługuję już od dawna, ale nie za Manchester by the Sea, gdzie cały swój sukces oparła w zasadzie na jednej scenie. 


NAJLEPSZY REŻYSER 
And the Oscar goes to… Damien Chazelle (La La Land) 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Damien Chazelle (La La Land) 

Wybór dość prosty, którego nie trzeba komentować. Chazelle wsadził w swój La La Land tyle magii nie tylko samego Hollywood, ale przede wszystkim magii kina, że zwycięzca w tej kategorii może być tylko jeden. Chyba aż takiej niespodzianki nam Akademia nie zaserwuje. 


NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY 
And the Oscar goes to… La La Land 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Manchester by the Sea 

La La Land to piękna historia o miłości i marzeniach, ale to Manchester by the Sea uderza swoją kameralnością i prostymi emocjami. Fascynujące jak ta pozornie jednostajna historia ewoluuje na naszych oczach, czasami niezauważalnie. I jest jeszcze Lobster. Cholernie smutny Lobster


NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY 
And the Oscar goes to… Moonlight 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: Moonlight/Nowy początek 

Czy wygra Moonlight? Nie jestem do końca pewien, ale wydaje się najmocniejszym kandydatem spośród nominowanych. To – podobnie jak w przypadku Manchester by the Sea – historia bardzo kameralna i spokojna, ale uderzająca niesamowitymi emocjami. Natomiast Nowy początek miażdży już od pierwszych scen, fascynując napięciem wokół tematu obcych. A może Ukryte działania? Może w tę stronę? 


NAJLEPSZA PIOSENKA 
And the Oscar goes to… City of Stars (La La Land) 
Gdyby Paweł wręczał Oscary: City of Stars (La La Land) 

Tylko i wyłącznie City of Stars. Nie ma innego zwycięzcy w tej kategorii. Gosling przegrany w kategorii aktorskiej, wróci do swojej willi ze statuetką za piosenkę!




A kto według Was wygra tegoroczne Oscary? 

Komentarze