Debiutantka bez żadnej ulgi – recenzja płyty „A Kysz!” Darii Zawiałow


Już w 2009 roku dała się nam poznać na Festiwalu w Opolu, jednak dopiero ubiegły rok można uznać za pełnoprawny debiut Darii Zawiałow. To właśnie wtedy dała nam się poznać piosenką Malinowy chruśniak, która od razu przyczepiła do niej łatkę jednego z najciekawszych polskich debiutantów. Po prawie roku oczekiwania na płytę Zawiałow, artystka powiedziała nam A Kysz!.

Ciężko jednak mimo wszystko nazywać Darię debiutantką. Na A Kysz! pokazała, że jest artystką ukształtowaną, która ma przemyślany kierunek swojej muzyki, a w przypadku debiutantów to się teoretycznie nie zdarza. Jej pierwszy album jest tak świadomy i spójny, że w zasadzie o każdej z taryf ulgowych, które stosuje się wobec debiutantów, w jej przypadku można zapomnieć. Są niepotrzebne, a sama Zawiałow najprawdopodobniej zostanie okrzyknięta nie tylko najlepszym debiutem fonograficznym tego roku, ale razem ze swoją płytą stanie pośród tegorocznych najlepszych z najlepszych. Już w ubiegłym roku stanęła pośród nich dzięki Malinowemu Chruśniakowi, w którym gitara łączy się z elektroniką, a sama Zawiałow ma w sobie coś z Katarzyny Nosowskiej i coś, czego samej Nosowskiej brakuje. Drugi singiel Kundel Bury przyniósł brzmienie trochę przystępniejsze dla komercyjnego odbiorcy i jeszcze więcej energii (refren jest kapitalny!), która podsyciła oczekiwanie na debiutancki krążek. 


Zawiałow odkrywała karty dość stopniowo. Przed premierą albumu mogliśmy usłyszeć jeszcze Lwy, Chameleon i Miłostki. Pierwsza z nich pokazała trochę drapieżniejszą i bardziej rockową stronę Zawiałow, stanowiąc bezsprzecznie najmocniejszą propozycję na albumie. Chameleon to jedyna anglojęzyczna piosenka na płycie, będąca bardzo emocjonalną balladą, przeszywającą swoją mrocznością. Zawiałow brzmi w niej tak dobrze, jak w żadnej innej piosence na płycie. Miłostki natomiast to bezsprzeczny numer jeden na A Kysz!, porywający niesamowitym tekstem i płynącą z niego wrażliwością artystki. Tym samym album przynosi nam sześć premierowych utworów od Darii Zawiałow i wiedzcie, że czasami mniej znaczy dużo więcej. 

Tajemnicze Skupienie to druga – obok Kundla Burego – piosenka, która jest piosenką trochę przystępniejszą dla szerszego grona odbiorców, mająca w sobie zadatki na przebój i nie ma w tych słowach nawet cienia krytyki. Przebój przecież nie zawsze musi się równać czemuś nieświeżemu, a tutaj to odczucie świeżości zostało jeszcze spotęgowane przez mroczność intrygujących refrenów. Znakomicie brzmi Król Lul, który przyciąga i zajmuje zwrotkami, by później uderzyć rockowym refrenem. Nie wiem gdzie jestem ciekawi chóralnymi wstawkami i bardzo chwytliwym tekstem. Pistolet wbrew pozorom nie jest mocnym strzałem, a zdecydowanie najlżejszą muzycznie propozycją od Zawiałow na jej debiucie. Noce ukryte to piosenka, której na swojej genialnej Grandzie nie powstydziłaby się Brodka, a zamykająca album Niemoc to rockowa ballada, która – wbrew tytułowi – pokazuje wielką wokalną moc Darii Zawiałow. 

Wepchała się trochę tym albumem między szeregi najlepszych polskich wokalistek i mimo że jest debiutantką, A Kysz! można postawić obok ostatnich dokonań Brodki, Meli Koteluk czy nawet HEY. Teraz czekamy na jesienną trasę koncertową, na której A Kysz! jeszcze bardziej zachwyci swoją doskonałością. Bo to debiut niemal doskonały, którego wokalistce zazdrościć będzie każdy inny muzyk. Pojawiła się przed nami znajdująca się na początku kariery, ale już teraz muzycznie wielka artystka. Czekamy na więcej, bo z nabraniem muzycznego i scenicznego doświadczenia może być już tylko lepiej. A wydawać by się mogło, że już lepiej być nie może!


Komentarze