A co by było gdyby… Cannes 2017


Nie będę ukrywał faktu, że jestem typem zazdrośnika. Zazdroszczę więc oczywiście wszystkim, którzy są teraz w przepięknej Francji i mają ogromne szczęście i przyjemność uczestniczyć w jubileuszowym 70. Festiwalu Filmowym w Cannes. Ja niestety jestem w Krakowie – dobrze, że chociaż trochę słonecznym i całkiem ciepłym. Wciskam guzik teleportacji i przenoszę się do obecnej filmowej stolicy świata. Trzy filmy, na które bym się wybrał? Oto one.



Koniec widzenia 
reż. Grzegorz Mołda 

Najważniejszy, według mnie oczywiście, polski akcent na tegorocznym festiwalu w Cannes to udział Grzegorza Mołdy i jego filmu Koniec widzenia w konkursie najlepszych filmów krótkometrażowych. Cannes objawia być może właśnie przed nami nowego polskiego znakomitego reżysera, który, jeszcze pod szyldem Gdyńskiej Szkoły Filmowej, osiągnął rzecz, której nie osiągają niektórzy reżyserzy przez całą swoją karierę. Koniec widzenia, który pokonał podobno 4800 filmów nadesłanych na Festiwal, opowiada historię Marty, której chłopak trafia do więzienia. Dziewczyna staje przed wyborem między nim a swoim ojcem. Dodatkową komplikacją okazuje się fakt, który Marta przed nimi ukrywa. Film będzie można zobaczyć podczas zbliżającego się Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Zobaczę go tam i ja! 


 The Killing of Sacred Deer 
reż. Yorgos Lanthimos 

Minimalistyczny plakat od razu przyciągnął moją uwagę, by następnie zafascynować mnie postacią reżysera, obsadą aktorską i ostatecznie historią. The Killing of Sacred Deer opowiada o człowieku, który staje w swoim życiu przed arcytrudnym wyborem. Bez względu na to, jaką decyzję podejmie, w jego rodzinie dojdzie do tragedii. Wszystko za sprawą czternastoletniego chłopca, którego dotychczas traktował jak swojego syna. Opis brzmi równie niepokojąco, co poprzedni Lobster reżysera (czołówka najlepszych filmów ubiegłego roku), w którym Lanthimos bezbłędnie opowiedział o cholernie smutnej samotności. W obsadzie Colin Farrell oraz Nicole Kidman. 


Redoutable 
reż. Michel Hazanavicius 

Twórca oscarowego Artysty, po raz kolejny znalazł się w Konkursie Głównym Festiwalu w Cannes. Redoutable to dramat biograficzny z miłością w tle, który opowiada historię francuskiego reżysera Jeana Luca-Godarda, który podczas tworzenia jednego ze swoich filmów, zakochuje się w siedemnastoletniej aktorce Anne Wiazemsky. Przerażają mnie filmy biograficzne, które opowiadają o wciąż żyjących osobach. W pamięci mam przypadek ostatniego filmu Kidawy-Błońskiego Gwiazdy, będącego bardziej wariacją na temat życia Jana Banasia niż jego faktycznym życiem. Sam reżyser, pojawiający się w filmowej opowieści Hazanaviciusa, skomentował ten film jako „stupid, stupid idea”. Redoutable prezentuje się jednak niezwykle intrygująco, a występujący na pierwszym planie Louis Garrel jest jednym z głównych pretendentów do Złotej Palmy dla najlepszego aktora. Festiwalowy must watch. Z niecierpliwością czekam na premierę.

Komentarze