Kryzys męskości w kulturze współczesnej wg Zbyszko Melosika


We wprowadzeniu do swojej książki Kryzys męskości w kulturze współczesnej, Zbyszko Melosik pisze, że „nie jest to książka przeciwko feminizmowi, ani tym bardziej przeciwko kobietom i ich emancypacji”. Zaznacza natomiast, że jest to „z całą pewnością książka »za« mężczyznami i pisana z całą sympatią dla tej płci”. Czym dla Melosika jest tytułowy kryzys męskości? Związany jest on przede wszystkim z dość problematycznym określeniem i zdefiniowaniem pojęcia mężczyzny. Problem ten wynika z emancypacji kobiet i zacierania się różnic, które jeszcze niedawno odznaczały obie płci. Mężczyzna ponadto poddawany jest krytyce. Coraz bardziej otwarcie wytyka się jego wady, a czasami stawia się go w świetle „słabej płci”, która dotychczas – patrząc bardzo stereotypowo – przypisana była jednak kobietom.

W swojej książce, Melosik zajmuje się nie tylko analizą różnych kontekstów tytułowego kryzysu, ale również reakcjami na jego obecność, które wiążą się – jak sam zresztą to określa - „z próbą przywrócenia »męskości dominującej« jej dawnej świetności”. Melosik przedstawia mężczyznę jako konsumenta nieświadomego, który kieruje się podstawową kategorią ideologii konsumpcji – kategorią przyjemności. Mężczyzna staję się kobietą, która tradycyjnie traktowana jest jako obiekt uprzedmiotowiony i manipulowany. Gdy on zaczyna kierować się w stronę konsumpcji, zaczyna być podważana męska tożsamość, zdominowana przez racjonalność, dzięki której znajduje się on „ponad” kobietą. Reklamy prowadzą do zaburzania jego tożsamości. Nie jest to już obraz mężczyzny dominującego. Idąc za przykładem Melosika, coraz częściej to właśnie mężczyzna wysyłany jest na zakupy przez kobietę, a nie odwrotnie. Zarysowuje się obraz „nowego mężczyzny”. Jego głównym celem przestaje być powaga i opieka nad rodziną, a coraz większą rolę odgrywają kategorie zabawy i rozrywki. Dąży do spełnienia swoich pragnień, a kiedy wydaje mu się, że osiągnął szczyt konsumenckiej przyjemności, okazuje się, że satysfakcja minęła i musi dalej szukać spełnienia – konsumenckie błędne koło związane z kategorią przestarzałości. „Nowy mężczyzna” potrafi również wyrażać emocje oraz sprawia wrażenie mężczyzny, który gotowy jest na zmianę stosunków między płciami. 

Kryzys męskości wynika również z rozwoju medycyny, a mężczyzna staje się ofiarą epoki medykalizacji. Kruchym ciałem było dotychczas ciało kobiece. Mężczyzna nie mógł sobie pozwolić na wzruszenie jakimkolwiek bólem. Nie dotykały go żadne choroby, a jeżeli już miał z nimi do czynienia, zwalczał je własną siłą. Współczesny mężczyzna często udaje się do lekarza, nieważne czy ma do czynienia z prawdziwą chorobą czy jedynie z jej wyobrażeniem. W powszechnym wyobrażeniu staje się on równie kruchy jak kobieta. Duży wpływ na jego kryzys ma również coraz częstsze zamienianie analizy problemów na biomedyczne kategorie, które związane są z natychmiastowo działającymi lekami. Męskość w dość dużym stopniu została przez nie sprowadzona do erekcji i pewnych standardów, którym mężczyzna – czy tego chce, czy też nie chce – musi sprostać. Ważnym elementem medykalizacji męskości okazuje się również Prozac, którego konsumpcja wciąż zdominowana jest przez kobiety. Tabletka szczęścia jest jednak coraz częściej stosowana również przez płeć przeciwną, co podkreśla bezsilność współczesnego mężczyzny i jego poddanie się problemom. Podważana zostaje tym samym jego pewność i stabilność, które można potraktować jako składniki budulcowe jego dominacji. Melosik podsumowuje obraz mężczyzny epoki medykalizacji dość dobitnie. Według niego, mężczyzna „jest szczęśliwy dzięki Prozacowi, piękny dzięki chirurgii plastycznej, wreszcie – dzięki Viagrze – ma niekończącą się erekcję”. No właśnie, tylko „czy to jest jeszcze mężczyzna?”.

Ważną kategorią w kryzysie męskości jest również ciało. Staje się ono czymś „na pokaz”; pewną męską obsesją. Wynika ona przede wszystkim ze stawiania ciała w samym centrum kultury współczesnej. Ciało jest w niej czymś, co zostaje poddane ocenie i świadczy o jego posiadaczu. Mężczyzna, podobnie jak kobieta, atakowany jest zewsząd informacjami i nakazami dotyczącymi ciągłego monitorowania swojego ciała. W skutkach – dąży on do tego, by było ono jak najlepsze. Być może właśnie z tego powodu tysiące mężczyzn cyklicznie udają się do solarium oraz poddają się zabiegom kosmetycznym, by pozostać w obowiązującej modzie. Mężczyzna ponownie staje obok kobiety, ponieważ dbając o swoje ciało, wchodzi w jej rolę. Ciało staje się jedynym terytorium, nad którym może zapanować, rezygnując tym samym z możliwości kontrolowania w pewnych sferach życia. Ciało męskie staje się również obiektem seksualnym; obiektem fascynacji i pożądania kobiet. Początków tego zjawiska można szukać w reklamach bielizny Calvina Kleina, które prezentowały mężczyznę umięśnionego i doskonałego niczym przypadkowy grecki bóg. Mężczyzna staje się obiektem, który jest poddawany ocenie. Żyje pod presją dobrego wyglądu równie mocno, co kobiety. Bez niego nie zdobędzie dobrej pracy, ponieważ wykształcenie to nie wszystko. Poddaje się zabiegom chirurgicznych operacji plastycznych czy depilacji. Zachowując się jak tradycyjna kobieta, mężczyzna staje się nareszcie męski, jednak jest to jedynie neutralizacja kobiecego zainteresowania ciałem, które umieszczone w kontekście „prawdziwej męskości”, trochę to zainteresowanie usprawiedliwia. Rozluźnia to różnice płciowe, a męskie ciało zostaje poddane feminizacji.


Również przeważająca w społeczeństwie, orientacja heteroseksualna staje się źródłem krytyki mężczyzny, ponieważ uważa się ją za źródła nierówności pomiędzy płciami oraz seksizmu. W obliczu naturalizacji innych orientacji, w tym przede wszystkim homoseksualizmu oraz biseksualizmu, heteroseksualizm przestaje być normą, która wyznacza tożsamość mężczyzny. W kulturze popularnej proces ten rozwijał się przez lata, a heteroseksualizm zaczął być przedstawiany jako coś nudnego i zwykłego. Idąc za modą należy być biseksualistą, który znosi podział pomiędzy płciami i ignoruje cały „system płci”, ponieważ już homoseksualista darzy zainteresowaniem konkretną płeć. W przypadku pokazania się światu orientacji biseksualnej czy lesbijskiej, mężczyzna przestaje być potrzebny kobiecie, która staje się seksualnie niezależna, a „mężczyzna znika z horyzontu”.

Do męskich niepokojów przyczyniło się również wyzwolenie seksualności kobiety, która przestaje być podbijanym pasywnym obiektem i staje się seksualnie aktywna. Wynika to z ciągle rosnącego znaczenia kobiet w różnych dziedzinach życia. Wkraczają one w sfery, które były wcześniej stricte „dla mężczyzn”, kwestionując tym samym tradycyjnie rozumianą równowagę pomiędzy płciami, przez co męskość w znaczeniu dominującym zostaje zachwiana. Kobieta może być zupełnie niezależna od mężczyzny. Nie godzi się na podległość. Nie bawi się w dom, a ponad pieluchy przekłada karierę. Jeżeli wchodzą już w jakieś związki, są to relacje bardzo krótkie. Seksualna aktywność kobiety zagraża mężczyźnie, ponieważ staje on naprzeciw własnej obawy przed jej niezaspokojeniem. Zamiast dostarczyć mu większą przyjemność, ułatwić mu dostęp do siebie, wynikający z braku jej oporu, podaje w wątpliwość męskie ego oraz męską erekcję, a sami mężczyźni nie potrafią sprostać oczekiwaniom, które wciąż rosną. Wynika z tego problem potencji, która jest jednym z najistotniejszych kryteriów dotyczących męskości. Impotencja staje się męskim dramatem. Powoduje, że budowana męskość traci swój twardy grunt i staje się bardzo krucha. Ucieczką staje się Viagra, która jak zaznacza Melosik, nieprzypadkowo jest „rodzaju żeńskiego”. Pisze, że „Viagra jest kobietą i jest jak ona podstępna, uwodzi i uzależnia”. Przywraca ona męską dominację w sferze seksualnej, a mężczyzna może stać się konsumentem seksu. Prowadzi to również do odłączenia się tego, co cielesne oraz tego, co duchowe, a mężczyzna skupia swoją uwagę jedynie na kobiecej cielesności. Kobieta jako człowiek przestaje mu być potrzebna. Z drugiej strony, Viagra wpisuje się jednak w kryzys męskości, ponieważ redukuje mężczyznę do „instrumentu seksualnej rozkoszy kobiet”. Viagra uwolniła seksualność męską, podobnie jak tabletka antykoncepcyjna uwolniła seksualność kobiecą. Jednak w przypadku mężczyzn doprowadziła ona do nienaturalnej nadpobudliwości. W sferze seksualnej stają się oni mężczyznami sztucznie nowo narodzonymi. Nie rozwiązuje jednak ona w żaden sposób problemów z impotencją. Może odwrócić uwagę od męskich problemów, ponieważ po zażyciu tabletki, sfera seksualna wraca do oczekiwanej normy (albo i może znajduje się ponad normą), jednak na dłuższą metę nie rozwiązuje problemów. Nie niszczy ich źródła. Istotnym aspektem kryzysu męskości jest również czarne męskie ciało oraz związany z nimi kryzys białej męskości. W przypadku białych mężczyzn można mówić o fascynacji „czarnym ciałem”, która wynika z jego egzotyczności i inności. Wiąże się ona również z utartą w powszechnej świadomości ich zwierzęcości, której źródeł należy szukać w niewolnictwie, a współcześnie jest przekładana również na sfery życia seksualnego. Biali mężczyźni obawiają się, że nie są w stanie sprostać czarnym mężczyznom. Ich samooceny nie są w stanie podnieść ich lepsze warunki w pozostałych dziedzinach życia jak praca, wykształcenie czy posiadane środki finansowe. Zwierzęcość w sferze seksualnej okazuje się lepsza niż wyższa i wykształcona „racjonalna kultura” białych, która wiąże się z mniejszymi możliwościami. Nie potrafią sobie oni poradzić ze świadomością niekończącej się potencji seksualnej u czarnych. Odmienną figurą czarnego mężczyzny dla Melosika staje się koszykarz amerykański Michael Jordan, który obok bycia sportowcem, był przede wszystkim gwiazdorem. Jego wizerunek przeciwstawia się wizerunkowi czarnego mężczyzny. Jordan jest człowiekiem sukcesu. Staje się ucywilizowanym czarnym, zaprzeczając stereotypom złego i niebezpiecznego czarnego (jak skazany za gwałt Mike Tyson czy oskarżony o molestowanie dzieci Michael Jackson). Jest to przykład mężczyzny czarnego, który konstruowany jest przez oko białego. Odpowiada jego standardom i jego wartościom. 

Melosik podejmuje się również tematu reakcji na emancypację kobiet. Dyskursy męskości dominującej zmierzają do odrodzenia męskiej dominacji. Przytacza przykład wirtualnego czasopisma MACHO International, odnoszącego się do męskości, która jest proheteroseksualna oraz krytycznie nastawiona do feminizmu. Określa ono feministów jako mężczyzn, których życie przepełnione jest poczuciem winy za to, co w przeszłości wyrządzili przede wszystkim kobietom. Antyfeminizm wyrażają przez postulaty, jakoby feministki zabierały mężczyźnie jego męskość, a nawet wyzwalały go od niej. Reakcje, na których skupia się Melosik, pochodzą głównie z antyfeministycznych mediów, które odnoszą się głównie do androcentryzmu. Rozprawiają one również na temat mężczyzny sukcesu, który odsuwa się od kobiety i działa najczęściej samotnie. Zmiana spojrzenia na mężczyznę, który przestaje być żywicielem rodziny, a bardziej staje się człowiekiem, który goni za sukcesem, gryzie się z coraz trudniejszym osiągnięciem tego sukcesu. Coraz częściej zdarza się, że w rodzinach to kobieta pracuje, a mężczyzna jest bezrobotny, co prowadzi do kryzysu jego tożsamości. Niepokój mężczyzn wynika więc z oczekiwania wobec niego sukcesu i późniejszej trudności z jego osiągnięciem. Ważnym elementem męskości jest również umięśnione ciało. Melosik traktuje kulturystykę jako próbę wyeksponowania „bycia prawdziwym mężczyzną”. Być może dlatego cieszy się ona coraz większą popularnością i uznaniem w czasach, w których męskość nie jest już tak jednoznacznie definiowana. Problemem jest jednak zacieranie się granic pomiędzy płciami, kiedy kulturystyką, boksem czy zapasami zawodowymi zaczynają się zajmować kobiety, które również i w tym przypadku przestają być pasywnymi obiektami, a w zamian emanują agresją. Kobiety również przechwytują męski militaryzm i również tam zamazują tradycyjne różnice. „Ramboliny” to chociażby Jodie Foster (aktorka wcielająca się w główną rolę w Milczeniu owiec) czy bohaterka serii gier komputerowych Lara Croft. Każda kobieta równie silna, co dwie kobiety pojawiające się jako przykłady, wywołują u mężczyzn poczucie zagrożenia. Są to kobiety, które mają w sobie cechy charakterystyczne dla tradycyjnie rozumianej męskości. Coraz popularniejszym zjawiskiem okazuje się również macho, który uważa, że może całkowicie dominować w sferze seksualnej nad kobietami. Jedynym zadaniem kobiety okazuje się ciągłe rozwijanie ego męża i jego potwierdzanie. Współczesnemu mężczyźnie brakuje skoków adrenaliny. Ryzyka związanego z przypadkowymi partnerkami w sferze seksualnej. Zamienia je na telewizję i kreowaną w niej rzeczywistość, która uniemożliwia mu poczucie w swoim życiu przygody. Podobną reakcją jest również wykształtowanie się „mężczyzny Playboya”, dla którego liczy się przede wszystkim liczba erotycznych podbojów, a nie ich jakość (podobnie jak Viagra, prowadzi do uprzedmiotowienia kobiet). Jako reakcję Melosik wskazuje również rozwój seksturystyki – seksualnych kontaktów z kobietami z innych krajów, kultur, ras czy narodów – która pozwala powrócić do tradycyjne rozumianej męskości. Uważa się w niej, że pasywność kobiet oraz ich podporządkowanie są naturalne. Oprócz seksizmu, pojawia się w jej przypadku również rasizm oraz rozróżnienie na cywilizowany Zachód i barbarzyńską odmienność. 

Kończąc swoją książkę, Melosik odnosi się do ataku na World Trade Center, który początkowo przyczynił się do spadku popytu oraz zatrzymania życia konsumenckiego Amerykanów, by później nadać konsumpcji nowy odcień, w którym dominowała zasada, „żyj tak, jakby ten dzień miał być dniem ostatnim”, bo – jak dodaje autor – „naprawdę może być ostatnim”. Lekiem na strach przed kolejnymi zamachami i śmiercią stał się seks i ucieczka w ciągłe seksualne doznania, również z przypadkowymi partnerami. Wydarzenia takie jak atak na wieże World Trade Center kwestionują mężczyznę jako opiekuna oraz potęgują jego feminizację, ponieważ on ponownie kieruje się w stronę konsumpcji i poszukuje w niej przyjemności. 

Melosik stawia w ostatnim akapicie swojej książki pytanie dotyczące sposobu, w jaki należy być mężczyzną, jednak nie udziela na nie odpowiedzi. Przez jego książkę Kryzys męskości w kulturze współczesnej najczęściej czytelnik ma do czynienia jednak z mężczyzną tradycyjnym, który jest kwestionowany przez coraz silniejszą kobiecość. I choć we wstępie zaznacza, że nie jest to książka przeciwko kobietom, to ciężko nie odnieść wrażenia, że to jednak one stoją u źródeł tytułowego kryzysu. Tym kryzysem u Melosika jest po prostu rozwój i nowoczesność. Mężczyzna staje w niej pomiędzy dwoma kierunkami – dążeniem do dominacji albo skoncentrowaniu się na rozwijaniu „kobiecych stron” swojej psychiki (jednak w tym drugim, według Melosika, mężczyzna prędzej czy później odczuje niemęskość). Do kryzysu przyczyniają się również sprzeczne oczekiwania wobec niego. Niektóre kobiety wymagają mężczyzny-opiekuna, a inne wolą dostrzegać w nim delikatność. Być może wydarzenia opisywane przez Melosika są jedynie pewnym przejściem do „nowej męskości”, która obecnie jest dość niestabilna i nie do końca uformowana i wygodniejsze było określenie jej mianem kryzysu. A może po prostu Melosik nie potrafi pójść z duchem czasu i nie dając tego po sobie bezpośrednio poznać, pamięcią wciąż pozostaje w erze, kiedy mężczyzna był dominującym mężczyzną z krwi i kości? Nie wiadomo. Jasne jest jednak to, że według Melosika męskość i mężczyźni są w kryzysie. Jedyne, co im pozostało, to walka.

Komentarze