Lato, takie łatwe jest – recenzja EP-ki „LATO Remixes EP” Marceliny


Lubię wracać szczególnie do ostatniej płyty Marceliny Gonić burzę, na której zachwyciła nie tylko singlem Nie mogę zasnąć, ale przede wszystkim takimi utworami jak Już szepczą mewy czy Miły mój. Powiedziałbym, że to sentyment, ale nie jest on przypadkowy. To efekt znakomitego koncertu w krakowskim Klubie Zaścianek, na którym miałem ogromną przyjemność obcować z nieposkromioną energią Marceliny (pisałem o nim tutaj). Po niecałych dwóch latach od wydania ostatniego albumu, artystka prezentuje swoją stricte elektroniczną twarz oraz elektroniczne wcielenia swoich piosenek.

W ubiegłym roku, artystka pojawiła się gościnnie w jednej z piosenek na reedycji świetnego albumu The Dumplins Sea You Later. Już wtedy Marcelina udowodniła, że w elektronice czuje się równie dobrze, co w trochę ostrzejszym, bardziej gitarowym brzmieniu z Gonić burzę. Lato EP to – idąc za tytułem – EP-ka, która swoim charakterem idealnie wpisuje się w letni, wakacyjny czas. Artystka zaprezentowała na niej jeden premierowy utwór oraz pięć remixów jej piosenek ze wcześniejszych płyt. Osobiście postrzegałem to wydawnictwo przede wszystkim przez pryzmat tego premierowego utworu, przy którym Marcelina współpracowała z Kubą Karasiem, a od jakiegoś czasu tkwię w takim przekonaniu, że czego nie dotknie się Kuba Karaś, to zawsze jest to coś dobrego (to samo tyczy się Justyny Święs i w ogóle The Dumplings jako duetu). Remixy najczęściej stanowią pewną niewiadomą – to trochę taka indywidualna, bardzo osobliwa interpretacja cudzego utworu, utrzymana w stylistyce danego artysty. Spośród nich na pierwszy plan wybija się konkretny bass i remix Miły mój, w którym Nemy daje tej piosence drugie, zupełnie inne od poprzedniego, życie (zdecydowany numer jeden na wydawnictwie). Obok niego można postawić remix Nie mogę zasnąć od Dj BRK, który podkreślił zadziorność oryginału, a jednocześnie nie pozbawił go gitarowego zacięcia. Znacznie lżejsza Liliowa to muzyczna definicja tytułu EP-ki. Znika od Du:it jest zdecydowanie najodważniejszym i jednocześnie najbardziej wymagającym brzmieniowo remixem na wydawnictwie, do którego wraca się zdecydowanie najciężej, a Uwolnij mnie od Kuby Karasia to połączenie wszystkiego, co zarówno w Marcelinie i The Dumplings lubi się najbardziej. Co więcej, czuć w tym remixie komercyjny potencjał i gdyby artystka planowała dalszą promocję EP-ki, remix Uwolnij mnie byłby singlem idealnym.

Najbardziej problematyczna na EP-ce Marceliny okazuje się jednak premierowa piosenka Lato, która choć z każdym kolejnym kontaktem staje się coraz lepsza, a refren ciężko wyrzucić z pamięci, to pierwsze wrażenie małego niedosytu jest jednak nie do przeskoczenia. Czułem początkowo w tej piosence nieznośną nijakość i pewną zachowawczość. Być może to efekt tego, że po piosence Lato, na EP-ce, od razu zderzyłem się z potężnym remixem Miły mój. Być może był to ten niedosyt, który chciałby jeszcze więcej takiej elektronicznej Marceliny, a jedna premierowa piosenka nie zaspokoiła muzycznego apetytu. Więc na koniec został mi już tylko mały apel do samej artystki. Droga Marcelino, nie obraziłbym się, gdybyś nagrała taki cały album. Lato EP udowodniłaś, że to mógłby być bardzo dobry muzyczny kierunek, więc czemu nie? To pierwsze ważne polskie wydawnictwo w te wakacje. Bardzo wakacyjne, na którym Marcelina brzmi równie ciekawie, co na poprzednich płytach. Zacieram rączki, choć przeczuwam, że to tylko taki wakacyjny eksperyment. Chciałbym być jednak w błędzie. Oj, chciałbym.

Komentarze