Matczyne niekochanie – recenzja filmu „Wrony” (1994)


Dorotę Kędzierzawską poznałem przy okazji Pora umierać, które wywarło na mnie dość duże wrażenie. Dzisiaj o filmie Wrony, którego bohaterką jest Wrona, a właściwie to dziewczynka o takim imieniu. O dziecku i braku matczynej miłości. Wrony w 1994 roku wyróżnione zostały na Festiwalu w Cannes w przeglądzie Un Certain Regard. Do tego warto dodać Złotą Żabę na Festiwalu Camerimage oraz Nagrodę Krytyki dla najlepszego filmu na FPFF w Gdyni. Dobre bo polskie, czyli odkrywam przed samym sobą i przed Wami trochę starsze polskie filmy, być może nieco zapomniane, ucierając nosa wszystkim, którzy twierdzą, że polskie kino nie ma do zaoferowania zupełnie niczego.



NIE ZAPOMNIJ O SUBSKRYPCJI!






foto: culture.pl

Komentarze